Sto lat Żeluś Ci życzymy,
lonży, kasku, mocnej liny.
byś wraz z nami szedł do przodu
na ferracie nie padł z głodu,
by pogoda dobra była,
marszu Ci nie utrudniła.
Niech kondycja nie zawodzi
gdy będziemy w górach chodzić,
gdy wyjdziemy w nie o świcie,
bo szczyt czeka na zdobycie.
Jak pokonasz kiedyś z nami
Matterhornu srogie ściany,
w Everestu stronę zerkaj
i się szykuj - góra czeka!
Wraz ze składaniem Żelusiowi życzeń urodzinowych na łamach tego bloga chcę tylko powiedzieć, że problem z bagażnikiem został zażegnany dzięki tacie Pieca, Panu Adamowi, który w swojej uprzejmości pożyczył nam belki do bagażnika - tym razem pasujące:) Panie Adamie, serdecznie dziękujemy!